Nie chcę być idealna, chcę być sobą, dobrą, normalną mamą - z za dużym, workowatym brzuchem, który wynosił przez dziewięć miesięcy ukochane dziecko. Są na świecie ważniejsze sprawy niż idealna figura, zwłaszcza kiedy decydujemy się na dziecko, a wraz z nim na ogromne zmiany w głowie, ciele i sercu.
Połóg jest niezwykle wymagającym czasem dla kobiety. To etap, w którym ciało goi się porodzie i wraca do normy po ciąży. Bez względu na to, czy rodziłaś siłami natury czy poprzez cesarskie cięcie, twój organizm musi dojść do siebie. Przez najbliższe tygodnie czeka cię wiele nie zawsze przyjemnych zaskoczeń.
W trakcie ciąży przytyła 11-12 kilogramów. Już 10 dni po porodzie ważyła 10 kilo mniej. Teraz waga pokazuje mniejszą liczbę kilogramów niż przez stanem błogosławionym. Do sportu po porodzie Marta wróciła już pierwszego dnia po powrocie do domu ze szpitala z córką.
Łódzkie. Nastoletnia matka zabiła dziecko po porodzie? Co było powodem dramatu pod Kutnem 17-latka została zatrzymana przez policję z Łęczycy.
5 faktów o porodzie, które warto znać. Poród to wyjątkowe wydarzenie w życiu każdej kobiety. Mimo że wymaga od niej mnóstwo energii i mobilizacji, wieńczy czas oczekiwania na upragnionego potomka, a co tym idzie – przynosi radość, którą trudno ubrać w słowa. Ale dla każdej przyszłej mamy jest na początku jedną, wielką
Niektóre kobiety odczuwają ochotę na seks już kilka tygodni po porodzie, podczas gdy u innych libido wycisza się nawet na kilkanaście miesięcy. Duże znaczenie ma tutaj zarówno fakt, czy jest to pierwsze dziecko, czy kolejne, przebieg porodu, system wsparcia związany z opieką nad dzieckiem, odnajdywanie się w nowej roli, dynamika
. Zaraz po urodzeniu należy umożliwić dziecku nieprzerwany kontakt z matką skóra do skóry. Trwa on zazwyczaj ok. dwóch godzin i traktujemy go jako naturalne zakończenie aktywnych okresów porodu i rozpoczęcie adaptacji noworodka do nowych warunków życia pozamacicznego. Kontakt skóra do skóry powinien być też inicjacją do pierwszego przystawienia dziecka do piersi matki. Moment ten przez wielu jest nazywany złotym standardem przynoszącym korzyści zarówno dziecku, jak i matce w sferze emocjonalnej. Położna Anna Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal”, radzi, co trzeba wiedzieć o pierwszych zabiegach dziecka tuż po jego urodzeniu. Skóra do skóry Musimy wiedzieć, że pierwszy kontakt zapobiega wyziębieniu organizmu noworodka i ma bardzo korzystny wpływ na stabilizację krążeniowo-oddechową. Szalenie ważne jest też to, że uspokaja noworodka. Badania naukowe pokazują bardzo pozytywny wpływ nieprzerwanego, spokojnego kontaktu skóra do skóry na wskaźniki karmienia piersią – czas karmienia wydłuża się, zmniejsza się konieczność dokarmiania we wczesnym okresie po porodzie, ułatwiony zostaje również wyrzut hormonu zwanego oksytocyną, który powoduje obkurczanie się macicy i poród łożyska. Warto podkreślić, że ani ocena noworodka w skali Apgar, ani badanie dziecka przez lekarza neonatologa nie powinny przerywać tego najważniejszego, pierwszego kontaktu skóra do skóry. Oczywiście czynnikami wyłączającymi ten pierwszy kontakt są ciężki stan po porodzie dziecka lub matki oraz konieczność podjęcia interwencji w postaci resuscytacji krążeniowo-oddechowej czy też postępowanie w przypadku silnego krwawienia u matki. Kiedy czas na opaskę? Najnowszy standard kładzie nacisk na założenie opasek identyfikacyjnych jeszcze przed odpępnieniem, ale po wcześniejszym odczytaniu na głos matce dziecka informacji na temat jej dziecka i potwierdzeniu przez matkę danych zawartych na tasiemce. Opaska identyfikacyjna powinna zawierać imię i nazwisko matki, płeć dziecka oraz datę i godzinę urodzenia dziecka. Mamy, które są w ciążach mnogich, powinny wiedzieć, że na opaskach ich bliźniaków, trojaczków – generalnie wszystkich maluszków, które przyjdą na świat – powinny znajdować się też cyfry wskazujące na kolejność urodzenia dzieci. Ważny jest spokój Należy pamiętać o istotnym aspekcie zaraz po porodzie – należy dokładnie osuszyć skórę dziecka, aby zapobiec jego wychłodzeniu bezpośrednio po porodzie. Matce oraz noworodkowi należy zapewnić spokój i intymną atmosferę, bez nadmiernych bodźców dźwiękowych oraz świetlnych. Takie otoczenie z pewnością ułatwi silniejsze budowanie więzi między matką a nowo narodzonym maluszkiem. Zgodnie ze standardem odpępnienie noworodka powinno nastąpić po ustaniu tętnienia, jednak nie wcześniej niż po upływie minuty od urodzenia dziecka. Tuż po odpępnieniu noworodka z tętnicy pępowinowej należy pobrać krew, która w laboratorium zostanie poddana badaniu – to gazometria poporodowa. Dzięki niej sprawdza się równowagę kwasowo-zasadową w organizmie, a także ocenia, jaki jest poziom tlenu i dwutlenku węgla w krwi maluszka. Apgar Ocena noworodka w skali Apgar następuje tuż po porodzie i należą do niej oceny: czynności serca, czynności oddechowej, zabarwienia skóry, napięcia mięśni, reakcji na odruchy. Za każdą z tych pięciu kategorii dziecko może otrzymać od 0 do 2 pkt. Co ważne, badanie powinno być powtórzone, ponieważ stan noworodka może się zmienić po kilku minutach od urodzenia. Dziecko może łącznie otrzymać maksymalnie 10 pkt, co oznacza, że jest w stanie bardzo dobrym. Jeśli suma punktów wynosi 8 lub 9, prognozy dla dziecka również są bardzo dobre. Wynik w przedziale 4–7 oznacza, że stan noworodka jest średni i dziecko wymaga wykonania dodatkowych czynności oraz badań. Natomiast 3 pkt w skali Apgar oraz mniej alarmują nas o sytuacji poważnej i zagrażającej życiu dziecka. W takich przypadkach noworodek trafia zazwyczaj na stanowisko resuscytacyjne, a następnie do inkubatora. Pomiary, odruchy i zabieg Credego Noworodek po porodzie jest ważony i mierzony oraz dokładnie badany przez lekarza neonatologa, który sprawdza serce, płuca, kręgosłup, stawy, brzuch i narządy płciowe. Następnie zostaje przeprowadzony zabieg Credego, polegający na zakropleniu oczu noworodka roztworem azotanu srebra. Zabieg wykonuje się w profilaktyce rzeżączkowego zapalenia spojówek. U dziecka sprawdzane są również odruchy takie jak: ssanie, połykanie, odruch Moro (reakcja dziecka na głośny dźwięk, odrzucenie rąk do tyłu, a następnie ich szybkie zebranie w geście obejmowania), odruch chodzenia (maleństwo uniesione pod pachy będzie próbowało stawiać kroczki), odruch pełzania (noworodek położony na brzuchu matki będzie próbował pełzać, podpierając swoje stopy). Neonatolodzy powtarzają takie czynności przez kilka pierwszych dni pobytu dziecka w szpitalu i w ten sposób oceniają jego adaptację do nowych warunków życia. Testy Należy pamiętać, że wszystkie zabiegi pielęgnacyjne i zabiegi obowiązkowe przy noworodku są wykonywane po uzyskaniu zgody, w obecności matki, o ile jej stan na to pozwala. U noworodka znajdującego się już na oddziale położniczym należy wykonać: test pulsoksymetryczny – w ten sposób można szybko wykryć bezobjawowe zaburzenia serca; przesiewowe badanie słuchu – wykonuje się je u każdego noworodka, jest to badanie całkowicie bezpieczne i bezbolesne; pobranie krwi na badanie fenyloketonurii – krew jest pobierana z pięty dziecka na specjalną bibułę. Jeśli wynik jest w normie, to badanie zostaje zakończone. Jeśli odbiega od normy, laboratorium wysyła informację do rodziców o powtórzenie badania, które wykonuje już położna środowiskowa; obowiązkowe szczepienia po uzyskaniu kwalifikacji lekarza neonatologa (szczepienie przeciw gruźlicy oraz szczepienie przeciw WZW typu B). „Położna na medal” to kampania społeczno-edukacyjna prowadzona od 2014 r. Zwraca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Jej istotnym aspektem jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej. Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, szóstej edycji konkursu były przyjmowane od 1 kwietnia do 31 lipca 2019 r. Głosy na nominowane położne można było oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2019 r. Oddawanie głosów odbywało się na stronie Nowa, siódma edycja rozpocznie się 1 kwietnia 2020 r. Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja „Rodzić po Ludzku” oraz Stowarzyszenie „Dobrze Urodzeni”. Mecenasem kampanii jest marka Oktaseptal.
Mówi się, że lepiej odczekać kilka cykli, ale widziałam wiele kobiet, które zachodziły w ciążę kilka tygodni po porodzie, i nic złego się nie działo. Na pewno warto zadbać o swoją kondycję i dobre samopoczucie (to znaczy np. trochę się wyspać) i prawidłowo się odżywiać. Należy unikać podnoszenia ciężkich przedmiotów i oszczędzać kręgosłup, bo ani on, ani więzadła maciczne (odpowiedzialne za utrzymanie narządu rodnego we właściwej pozycji) nie wróciły jeszcze do stanu sprzed poprzedniej ciąży i łatwo można je przeciążyć. Warto zapoznać się też z technikami prawidłowego podnoszenia ciężarów (piszemy o nich poniżej), to przyda się nie tylko w ciąży.
„Boże, to już? Już mi go zabierają? Niby podpisałam papiery, ale… – drżałam ze strachu przed tą chwilą. – Nie oddam go. Za nic w świecie. Słyszy pani? Zmieniłam zdanie. – wykrzyczałam, gdy tylko przestąpiła próg sali”. Byłam o krok od popełnienia największego błędu w życiu. Ze strachu, z powodu braku wsparcia bliskich. W ostatniej chwili na mojej drodze stanął ktoś, kto pomógł mi zrozumieć, jak wielkim darem jest macierzyństwo. Dziś były występy w przedszkolu Najważniejsze, bo pierwsze. Mój Kubuś, wystrojony w kraciastą koszulę i śliczną błękitną marynareczkę, po raz pierwszy wystąpił przed publicznością. Płakałam jak bóbr. Tym bardziej że przedstawienie odbywało się z okazji Dnia Matki i Ojca. Gdy przypomnę sobie, co chciałam zrobić, ciarki przechodzą mi po plecach. Byłam w maturalnej klasie, kiedy zaczęłam spotykać się z Szymonem. Nie zaliczał się do przystojaników, ale miał w sobie „to coś”. Oboje planowaliśmy kontynuować naukę po maturze. Ja chciałam zdawać na filologię angielską, a on do szkoły strażackiej. Niestety, z moich planów nic nie wyszło, bo niedługo po studniówce zaszłam w ciążę. Kiedy zrobiłam test, nie mogłam uwierzyć, że jest pozytywny. Miałam dopiero dziewiętnaście lat! Tyle marzeń i planów… Matura była tuż, tuż, a ja z brzuchem Szymon, cóż, od razu się wycofał. Stwierdził, że nie dorósł do roli ojca, że ma plany. Zostałam sama. Zawiodłam rodziców, bo przecież tak na mnie liczyli. Myśleli, że coś w życiu osiągnę, skończę studia, znajdę dobrze płatną pracę, a tu… Panna z brzuchem, w dodatku samotna. Czułam, że się tego wstydzą. Mieszkamy w niewielkiej miejscowości, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Rodzice zadecydowali, że muszę wyprowadzić się do babci, bo nie chcieli być „na językach”. Koszmar! Dla nich zawsze najbardziej liczyło się, co ludzie powiedzą. Nie miałam wyjścia, musiałam przenieść się do babci, do Warszawy. Ja też nie chciałam tego dziecka, byłam za młoda na macierzyństwo. Marzyłam o studiach, a nie o zmienianiu pieluch. Postanowiłam, że urodzę, ale zaraz potem oddam je do adopcji „Przecież wiele kobiet tak robi” – myślałam wtedy. Ciąża to była gehenna. Czułam się koszmarnie fizycznie i psychicznie. Marzyłam o tym, żeby mój koszmar się już skończył. W maju przerwałam naukę. Ze względu na zły stan zdrowia nie podeszłam do matury. Termin porodu miałam wyznaczony na 10 czerwca. Gdy minął, trafiłam do szpitala na patologię ciąży. Czekałam na poród jak na zbawienie, chciałam to już mieć za sobą. Co jakiś czas widziałam, jak kolejna ciężarna była wieziona na porodówkę. A ja? Bez zmian… Pani psycholog, która do mnie przychodziła, wciąż tłumaczyła mi, że oddanie dziecka do adopcji to bardzo poważna decyzja, której kiedyś mogę żałować. – Nie mam innego wyjścia, rozumie pani? – powiedziałam stanowczo. – Nie mam nikogo oprócz babci, rodzice się ode mnie odwrócili, bo im wstyd przynoszę. Więc jak pani sobie to wyobraża? – Cóż, zdaję sobie sprawę, że jest ci ciężko, ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Mimo wszystko mam nadzieję, że jeszcze raz to przemyślisz. Uwierz mi, że warto – podkreśliła z westchnieniem. „Łatwo jej mówić, bo pewnie jest szczęśliwą matką i żoną” – myślałam, gdy opuściła moją salę. Chwilę później do sali weszła kobieta sporo starsza ode mnie. Była w zaawansowanej ciąży. Powiedziała grzecznie „dzień dobry” i zaczęła rozpakowywać swoją torbę. Salowa pomogła jej się rozgościć. Byłam zła, że ją tu przyprowadzono. Wolałam być sama. Wiedziałam, że kobieta mnie obserwuje, ale unikałam jej wzroku. Nie miałam ochoty na rozmowę. Ona jednak sama zaczęła Najpierw wypytała mnie o pobyt w szpitalu, płeć dziecka i termin porodu, potem zaczęła opowiadać o sobie. Nie byłam zbyt uprzejma, ale naprawdę nie miałam ochoty na zwierzenia. Wystarczyły mi rozmowy z panią psycholog. Nowa jednak nie dawała za wygraną: – Jak będzie miał na imię twój synek? – zapytała mnie przy śniadaniu. – Eee, nie wiem… – bąknęłam. – No coś ty, przecież lada moment urodzisz – kontynuowała rozmowę. – Mój mąż wybrał imię dla naszej córeczki, Różyczka. Ładnie, prawda? – ciągnęła, nie zrażając się, że leżę odwrócona plecami. – Tak – odparłam. – A w ogóle to jestem Ewa. Pewnie dziwisz się, że w tym wieku zdecydowałam się na ciążę. Ale to nie pierwszy raz… – powiedziała, a ja nagle usłyszałam ogromny smutek w jej głosie. – To już moja czwarta i ostatni dzwonek na poród. W zeszłym roku skończyłam 40 lat. To cud, że się udało. Nagle zrobiło mi się strasznie głupio, odwróciłam się więc do niej A ona, widząc moje zainteresowanie, kontynuowała swoje zwierzenia: – Pierwszą ciążę poroniłam, nie było szans. Potem, po kilku latach bezskutecznych starań, musieliśmy skorzystać z pomocy specjalistów. Po dwóch latach udało się, zaszłam w ciążę, ale niestety, straciliśmy to dziecko. – Boże… strasznie mi… – wyjąkałam. – Spokojnie, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Jesteśmy dużo silniejsi niż kiedyś. Widać tak miało być. Trzecie dziecko musiałam usunąć. Wywołano mi poród w dwudziestym czwartym tygodniu. To był chłopiec, miał poważną wadę genetyczną. Przeżyliśmy swoje, był moment, że nasze małżeństwo wisiało na włosku. Ale Bóg, z pomocą lekarzy, dał nam jeszcze jedną szansę… Tę właśnie – uśmiechnęła się, dotykając swojego brzucha. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Zamurowało mnie. I nagle z oczu popłynęły mi łzy. Ewa usiadła na moim łóżku i objęła mnie ramieniem, jakbyśmy znały się od dawna. Rozżaliłam się jeszcze bardziej, bo nie pamiętałam, żeby ktoś mnie tak ostatnio przytulił. – Przepraszam, ale wczoraj usłyszałam przypadkiem, jak rozmawiałaś z psycholożką… – powiedziała. – Nie wiń ani siebie, ani dziecka. Będzie dobrze. Nagle odeszły mi wody Ewa zawołała położną, która przewiozła mnie na porodówkę. Poród przebiegł bez komplikacji, ale ból był koszmarny. – Ma pani ślicznego synka! – krzyknęła położna, gdy już urodziłam. – Chce go pani zobaczyć? – Nie – odburknęłam. Po chwili poczułam jednak ciepło małego ciałka na swojej piersi. Chciałam krzyknąć, żeby go zabrała, ale spojrzałam na malutką główkę i… „To on? Mój synek? – pytałam siebie. Boże, jaki on bezbronny”. Coś we mnie pękło. Przypomniałam sobie Ewę, jej walkę, ból i rozpacz po stracie dzieci. Łzy spłynęły mi po policzkach. Później, na sali poporodowej, pielęgniarka przystawiła mi synka do piersi. Mały zaczął ssać zachłannie, co chwilę przerywał, żeby złapać oddech. Wreszcie usnął. Ja tej nocy nie zmrużyłam oka. Patrzyłam na swojego małego królewicza. Rano przyszła pani psycholog. „Boże, to już? Już mi go zabierają? Niby podpisałam papiery, ale…” – drżałam ze strachu przed tą chwilą. – Nie oddam go! Za nic w świecie! Słyszy pani? Zmieniłam zdanie! – wykrzyczałam, gdy tylko przestąpiła próg sali. – Spokojnie – powiedziała pani psycholog z uśmiechem. – Cieszę się. Jest śliczny. A teraz odpoczywajcie, przed wami jeszcze dużo wrażeń. – Ale co z papierami? – zapytałam. – Z jakimi papierami? – spojrzała na mnie z uśmiechem. – A to były jakieś papiery? – pomachała mi i poszła. A ja zrozumiałam, że mały jest tylko mój, i tak już musi być zawsze. I będzie. Występy dawno się skończyły, a ja nadal płakałam. Wciąż miałam przed oczami obraz tamtych dni, gdy chciałam zostawić Kubusia. Na szczęście w porę się opamiętałam i zrozumiałam swój błąd. Wiem, że żałowałabym do końca życia. Karolina, 23 lata Czytaj także: „Nie zaszczepiłam córki, bo uważałam to za bzdurę. Teraz Martynka leży w szpitalu i cudem uniknęła śmierci" „Byłam sama i bezradna. Musiałam oddać syna po porodzie, bo miałam tylko 17 lat. Niczego tak bardzo nie żałuję” „Bałem się oddać syna do przedszkola. I słusznie. Łukasz zapierał się rękami i nogami, żeby tam nie wracać"
Zaraz po urodzeniu należy umożliwić dziecku nieprzerwany kontakt z matką „skóra do skóry”. Trwa on zazwyczaj około dwóch godzin i traktujemy go jako naturalne zakończenie aktywnych okresów porodu i rozpoczęcie adaptacji noworodka do nowych warunków życia pozamacicznego. Kontakt „skóra do skóry” powinien też być inicjacją do pierwszego przystawienia dziecka do piersi matki. Moment ten przez wielu nazywany jest złotym standardem przynoszącym korzyści zarówno dziecku jak i matce w sferze emocjonalnej. Położna, Anna Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal” radzi, co trzeba wiedzieć o pierwszych zabiegach dziecka, tuż po jego urodzeniu. Skóra do skóry Musimy wiedzieć, że pierwszy kontakt zapobiega wyziębieniu organizmu noworodka i ma bardzo korzystny wpływ na stabilizację krążeniowo-oddechową. Szalenie ważne jest też to, że uspokaja noworodka. Badania naukowe pokazują bardzo pozytywny wpływ nieprzerwanego, spokojnego kontaktu „skóra do skóry” na wskaźniki karmienia piersią – czas karmienia wydłuża się, zmniejsza się konieczność dokarmiania we wczesnym okresie po porodzie, ułatwiony zostaje również wyrzut hormonu zwanego oksytocyną, który powoduje obkurczanie się macicy i poród łożyska. Warto podkreślić, że ani ocena noworodka w skali Apgar, ani badanie dziecka przez lekarza neonatologa nie powinny przerywać tego najważniejszego, pierwszego kontaktu „skóra do skóry”. Oczywiście, czynnikami wyłączającymi ten pierwszy kontakt jest ciężki stan dziecka po porodzie lub też matki oraz konieczność podjęcia interwencji w postaci resuscytacji krążeniowo-oddechowej czy też postępowanie w przypadku silnego krwawienia u matki. Kiedy czas na opaskę? Najnowszy standard kładzie nacisk na założenie opasek identyfikacyjnych jeszcze przed odpępnieniem, ale po wcześniejszym odczytaniu na głos matce dziecka informacji na temat jej dziecka i potwierdzeniu przez matkę danych zawartych na tasiemce. Opaska identyfikacyjna powinna zawierać imię i nazwisko matki, płeć dziecka oraz datę i godzinę urodzenia dziecka. Mamy które są w ciążach mnogich powinny wiedzieć, że na opaskach ich bliźniaków, trojaczków – generalnie wszystkich maluszków, które przyjdą na świat – powinny znajdować się też cyfry wskazujące na kolejność urodzenia dzieci. Ważny jest spokój Należy pamiętać o istotnym aspekcie zaraz po porodzie – należy dokładnie osuszyć skórę dziecka, po to, aby zapobiec jego wychłodzeniu bezpośrednio po porodzie. Należy zapewnić matce oraz noworodkowi spokój i intymną atmosferę bez nadmiernych bodźców dźwiękowych oraz świetlnych. Takie otoczenie z pewnością ułatwi silniejsze budowanie więzi między matką a nowonarodzonym maluszkiem. Odpępnienie noworodka, zgodnie ze standardem, powinno nastąpić po ustaniu tętnienia jednak nie wcześniej niż po upływie jednej minuty od urodzenia dziecka. Tuż po odpępnieniu noworodka z tętnicy pępowinowej należy pobrać krew, która w laboratorium zostanie poddana badaniu, to gazometria poporodowa. Dzięki niej sprawdza się równowagę kwasowo-zasadową w organizmie, a także ocenia się jaki jest poziom tlenu i dwutlenku w krwi maluszka. Apgar Ocena noworodka w skali Apgar następuje tuż po porodzie i należą do niej oceny: – czynności serca – czynności oddechowa – zabarwienia skóry – napięcia mięśni – reakcji na odruchy Za każdą z tych pięciu kategorii dziecko może otrzymać od 0 do 2 punktów. Co ważne, badanie powinno być powtórzone, ponieważ stan noworodka może się zmienić po kilku minutach od urodzenia. Dziecko może łącznie otrzymać maksymalnie 10 punktów, co oznacza, że jest w stanie bardzo dobrym. Jeśli suma punktów wynosi 8 lub 9 prognozy dla dziecka są również bardzo dobre. Wynik w przedziale 4-7 oznacza ,że stan noworodka jest średni i wymaga wykonania dodatkowych czynności oraz badań. Natomiast 3 punkty w skali Apgar oraz mniej alarmują nas o sytuacji poważnej i zagrażającej życiu dziecka. W takich przypadkach noworodek trafia zazwyczaj na stanowisko resuscytacyjne, a następnie do inkubatora. Pomiary, odruchy i zabieg Credego Noworodek po porodzie jest również ważony i mierzony oraz dokładnie badany przez lekarza neonatologa, który sprawdza serce, płuca, kręgosłup, stawy, brzuch, narządu płciowe. Następnie przeprowadzony zostaje zabieg Credego, polegający na zakropleniu oczu noworodka roztworem azotanu srebra. Zabieg wykonuje się w profilaktyce rzeżączkowego zapalenia spojówek. U dziecka sprawdzane są również odruchy takie jak: ssanie, połykanie, odruch Moro (reakcja dziecka na głośny dźwięk, odrzucenie rąk do tyłu, a następnie ich szybkie zebranie w geście obejmowania), odruch chodzenia (uniesione maleństwo pod pachy będzie próbowało stawiać kroczki), odruch pełzania (noworodek położony na brzuch matki będzie próbował pełzać podpierając swoje stopy). Neonatolodzy powtarzają takie czynności przez pierwszy kilka dni pobytu dziecka w szpitalu i w ten sposób oceniają jego adaptację do nowych warunków życia. Testy Należy pamiętać o tym, że wszystkie zabiegi pielęgnacyjne i zabiegi obowiązkowe przy noworodku są wykonywane po uzyskaniu zgody w obecności matki o ile stan matki na to pozwala. U noworodka znajdującego się już na oddziale położniczym należy wykonać: – test pulsoksemytryczny – w ten sposób można szybko wykryć bezobjawowe zaburzenia serca; – przesiewowe badanie słuchu – wykonuje się u każdego noworodka, jest to badanie całkowicie bezpieczne i bezbolesne; – pobranie krwi na badanie Fenyloketonurii – krew pobierana jest z pięty dziecka na specjalną bibułę. Jeśli wynik jest w normie, to badanie zostaje zakończone. Jeśli natomiast odbiega od normy, to laboratorium wysyła informację do rodziców o powtórzenie badania, które wykonuje już położna środowiskowa; – obowiązkowe szczepienia po uzyskaniu kwalifikacji lekarza neonatologa (szczepienie przeciw gruźlicy oraz szczepienie przeciw WZW typu B).
„Jeżeli nie będzie jednoznacznego "tak" na rzecz życia, na rzecz rodziny, małżeństwa i pomocy wielowymiarowej, ze strony wielu instytucji, to będziemy iść w kierunku samozagłady!” – mówił abp Marek Jędraszewski, podczas spotkania z dyrekcją, personelem i pacjentami szpitala Pro Familia w Łodzi. Arcybiskup przyjechał do szpitala Pro Familia, aby poświęcić w szpitalnej kaplicy obraz Matki Bożej Karmiącej, a także by spotkać się z kobietami oczekującymi na poród oraz już cieszącymi się z narodzin potomstwa. Po spotkaniu z dyrekcją i personelem, w kaplicy szpitalnej został poświęcony obraz Matki Bożej Karmiącej „który jest bliski matkom, noszącym swoje dziecko pod sercem, ale i tym, które mają je już przy sobie" – mówiła Marta Skórzak, dyrektor szpitala. "My jesteśmy szpitalem położniczym więc nie mogliśmy wybrać inaczej. To jest obraz, który będzie przypominał matkom i dzieciom o obecności Matki Bożej. Tu, w tej kaplicy, każda nasza pacjentka będzie w czasie swojej modlitwy mogła doświadczyć, że Matką Boska ją wspiera” - mówiła Skórzak. Następnie arcybiskup Jędraszewski odwiedził sale porodowe i noworodkowy OIOM. Spotkał się także z matkami. Metropolita łódzki spotkał się także z rodzicami, którzy kilka chwil wcześniej powitali na świecie i po 30 min. pożegnali swoją maleńką córeczkę. O tym doświadczeniu, trudnym i bolesnym, mówił metropolita łódzki na spotkaniu z dyrekcją i personelem Pro Familii. „Wiedziałem, że dziś będę w szpitalu, który nosi nazwę Pro Familia, a wiec na rzecz rodziny, ale absolutnie nie wyobrażałem sobie taj sytuacji, że spotkam się z rodziną, która została dotknięta tak wielkim nieszczęściem, jakim jest śmierć dziecka. A z drugiej strony z gotowością, dzięki wsparciu okazywanemu obojgu rodzicom, a zwłaszcza matce, od jakiegoś czasu przez fundację Gajusz, żeby na ten moment bardzo trudny, wręcz dramatyczny, byli przygotowani i umieli go przyjąć. Spotkałem się po raz pierwszy w swoim życiu z taką dramatyczną sytuacją rodziną” - powiedział abp Jędraszewski. Wyjątkowość Pro Familii polega na tym, że obok wysoko wykwalifikowanej kadry lekarsko-położniczo-pielęgniarskiej w tym łódzkim szpitalu nie jest i nie będzie dokonywana terminacja ciąży, o czym zapewniają dyrekcja oraz zarząd szpitala. « ‹ 1 › »
dziecko tuz po porodzie